Blog sweetgirlangel
I przypomniałam sobie o tym jak o starej książce. 2012-01-16

Coś mnie dziś tknęło by zajrzeć znów na tą stronę. Nie było mnie prawie 2 lata, a mimo to czuję, że gdzieś tam w środku została we mnie część tej dziewczynki, która pisała te wszystkie wywody. Cztery dni temu skończyłam 19 lat. I znów tak samo jak po osiemnastych urodzinach odczuwam jakąś pustkę, brak czegoś, wewnętrzny rozłam. Mam poczucie, że coś gdzieś mi uciekło, coś straciłam i zmarnowałam. Ale czy tak rzeczywiście jest? Czy po prostu odzywa się we mnie coś czego w rzeczywistości nie ma? Jeśli tak to skąd to się niby wzięło? 


 


Jestem sama, nie ma już ludzi o których tu tak często pisałam, odeszli. Z jednej strony to dobrze, bo zapanował spokój, ale z drugiej wśród nich było kilka osób, których cholernie mi brakuje. 


 


Teraz jestem inna, mam inne problemy. Chociaż jeden problem wciąż pozostał taki sam, a mianowicie Ojciec. Już szczerze zwątpiłam w jakiekolwiek jego, że tak powiem nawrócenie na normalną ścieżkę. Powinno się wspierać swoich bliskich do samego końca, ale ja już nie umiem. Gdy przez 5 dni jest dobrze, szóstego wraca wszystko. Znów zaczynają się awantury i pretensje o to co było X lat wstecz. Rozpamiętywanie przeszłości po pijaku. Tak Jego najgorsza zmora i przy okazji moja i Mamy. 


 


Z Babcią coraz gorzej. Nie pamięta już wielu rzeczy, nie wie ile osób jest w domu, często wydaje jej się że Mama ma dwóch mężów i dwie córki. Co 15 min prosi o herbatę, mimo, że zapomina wypić tej którą jej się niedawno podało. Wszyscy z rodziny, którzy na nią patrzą, powtarzają że nigdy by nie chcieli na starość być tacy. Kocham tą starowinkę, ale czasem po prostu brak mi już do niej sił. Narzekam na nią, ale w sumie sama nie wiem jaka będę w jej wieku.


 


Za 4 tyg. mam studniówkę, nie wiem z kim iść. Pieniądze wpłacone, a osoby towarzyszące się wyłamały. Cóż.. Bywa. Moja Kochana A. spytała się swojego kolegi czy pójdzie ze mną, no i kolega się zgodził, tylko że... jeśli chodzi o jego wygląd to kompletnie nie trafia w moje gusta. Doszłam niby do wniosku, że może być fajny i w ogóle, ale jednak przeszkadza mi ta błaha sprawa. Może przez to, że na studniówkę czekałam przez wiele lat? Może dlatego, że wyobrażałam sobie to jako najpiękniejszy dzień w moim życiu? Dzień, w którym pojawię się w pięknej sukni, z piękną fryzurą i makijażem i z cudnym partnerem u boku. A wszyscy na sali zrobią wielkie wow z zachwytu...


No i widzicie sami, mimo coraz starszego wieku, ja wciąż jestem małą dziewczynką zamkniętą w marzeniach i ciężko mi się od niej uwolnić.

Ps. Ciekawe czy jest tu dalej SM, osóbka, która swoimi komentarzami zawsze potrafiła podnieść mnie na duchu. :) I za to wciąż jej dziękuje.


;( 2010-12-08

Kurczę. Wmawiam sobie że nie kocham Pana X. A dupa prawda. Kocham i to jak cholera. No, ale dobra. Nie będę go mieć. Koniec wywodu. Idę spać.


Reaktywacja? 2010-12-06

Wiecie? Prawie zapomniałam już o tym blogu. Jakoś tak czasu na niego nie miałam. Ogółem to się trochę u mnie pozmieniało. Za wiele by pisać. Zmęczona dziś jestem. Nie wiem czy będę dalej prowadzić tego bloga. Czas pokaże.


Różne definicje cierpienia. 2010-03-27

Patrząc na cierpienie innych zdaje mi się że ja cierpię bez powodu. Będąc w szpitalu widziałam małą dwuletnią dziewczynkę.  Nie wiem co jej jest ale z rozmowy jej matki z siostrą wywnioskowałam tylko tyle że dostaje kilka razy dziennie leki dożylnie. Taka mała niewinna istotka taka roześmiana i rozbiegana. Siedziałam i czekałam na koleżankę aż wróci z badania a ta mała istotka biegała roześmiana po korytarzu tak jakby jej choroba w ogóle nie istniała. Chyba zacznę doceniać to co mam..



by znudzona życiem sweetgirlangel


A teraz tylko ból i pokój pełen róż.. 2010-03-18

"Codziennie pytam się czy kiedyś się to skończy i nienawidzę słów nic nas nie rozłączy!! "
Nie mam ochoty pisać. Nie mam ochoty na nic. Nie wiem po co tu weszłam. Chyba z braku laku.  Lelum polelum itp. Dobra jest mi źle i szlak mnie trafia. To tyle.


by znudzona życiem sweetgirlangel


Nadzieja na lepsze jutro 2010-01-03

A może jednak nie jest aż tak źle? Może będzie już ok? Może wreszcie uda mi się zmienić całkowicie? I wreszcie nie będzie żadnych problemów?
Mam ogromną nadzieje.


"вσ вуć ℓυвιαиум иιє σzиα¢zα мιєć ρяzуנα¢ιół"




Wtf? 2010-01-02

Niby dobrze
Jednak źle...
Przeszłość dręczy,


Teraźniejszość męczy
a przyszłość załamuje...


Chciałabym naprawić wszystko co było złe... Sprawić żeby polubili mnie tak na prawdę a nie dlatego że jestem czyjąś dziewczyną. Zadawać się ze mną bo mnie lubią. Być i kochać i wspierać i nie pamiętać tego złego..

Tak się nie da...


Dlaczego?

Bo za dużo w nas jest z przeszłości złego...


Nothing... 2009-12-31

Co się ze mną dzieje?
Zastanawiam się czy istnieje...
Pochłonięta dawnym życiem
Nie widzę tego co się teraz dzieje..
Chcę dobrze ale wychodzi źle..
Chce żyć normalnie a wychodzi życie obłędne...
Chce być jak inni śmiać się i tańczyć na łące..


Nie chce już płakać i pamiętać złych chwil...


Ale kiedy ja tak nie umiem!

Pozwól mi zapomnieć...
Zapomnicie i Wy..
Tylko o to proszę...
Czy to za wiele?





I cisza...
Przerwa w biciu serca..


Weź się dziewczyno ogarnij! 2009-11-09

Jej co się ze mną stało? Normalnie sama siebie nie poznaje. Jestem przerażona tym co robię. W szkole jeżeli bywam jeden tydzień w ciągu miesiąca to jest dobrze. I nie chodzi wcale o to że nie chce się uczyć tylko o to że nie umiem się zaaklimatyzować i znaleźć sobie miejsca. Czemu tak się dzieje ? Nie mam zielonego pojęcia. Taty nie ma od sierpnia i ja wariuje. Ktoś powie to przez to że dyscypliny jej brak. Ale to chyba nie jest to. Ja bez niego jakoś nie umiem normalnie funkcjonować. Nie mam tego poczucia że jak wrócę do domu to go tam zastanę, że jeżeli nie będę rozumiała zadania z matmy to mi pomoże. Nie mam tego i źle mi z tym. We wcześniejszych notkach pisałam wiele razy że go nienawidzę mam dość itp. Teraz żałuje tych słów.. Jaki był taki był no ale co zrobić taka już jego natura. A teraz jak go nie ma to jest źle i dziwnie. Pusto cicho i głucho. Brak czegoś. Nie mam tej motywacji do nauki, która była gdy na niego patrzyłam. Tak widok własnego Ojca czasem pijanego sprawiała że chciałam się uczyć. Żałuje tego wszystkiego co zrobiłam. Tych słów o nim, olewki szkoły i sprawiania że mama się martwi. Wiem że na każdym kroku przynoszę jej zawód ale ja nie chce. Ja ją bardzo kocham, nie umiem jej tego okazać wiem. Tak wiele rzeczy czasem chciałabym jej powiedzieć ale się zwyczajnie boje. Tchórz ze mnie.. Chociaż to że nie umiem wyrażać swoich uczuć mam po tacie. On też ma czasem z tym trudności i musi się przełamać. Są dni kiedy wstaje zadowolona a są takie kiedy najchętniej siedziałabym w koncie i cały dzień ryczała. Od sierpnia takich dni mam więcej... Co się ze mną stało? Nie wiem... Gdzie się podziała ta mała kujonka? Gdzieś ją wywiało.. Nie wiem kiedy wróci.. Ale chciałabym żeby jak najszybciej.. Jeszcze ostatnio pierdoli mi się z Boyem. :( Kłócimy się, wyżywamy na sobie.. A raczej ja na nim. Kocham go bardzo i nie chce ranić i denerwować ale czasem po prostu nie umiem inaczej. Tak bardzo chciałabym się zmienić...
Ale jak?


Co by tu napisać? Hmmm... 2009-09-30

Oj zaniedbałam mojego bloga. No ale niestety jakoś tak wyszło nie z mojej woli. Od czerwca się wiele wydarzyło. Nie koniecznie dobrego... No to więc po kolei;
Taty nie ma z nami w domu. Jest w więzieniu. Za co? Za jazdę po pijaku samochodem. Ale wiem że w grudniu go zobaczę. Co niedziela jeździłyśmy z mamą do niego na widzenia, no ale teraz przenieśli do do innego zakładu karnego, który jest oddalony od nas o jakieś 200km a widzenia są tylko w piątki. Dlatego też jedziemy do niego w przyszłym tygodniu. Nie będę wtedy mogła pójść do szkoły, ale przecież to nie jest najważniejsze. W większości notek o nim pisałam jak bardzo go nienawidzę jak bardzo bym chciała żeby zniknął i przestał mnie krzywdzić. A tymczasem teraz strasznie za nim tęsknię i żałuje tamtych słów. Może to dlatego że jest daleko, że jak do niego jadę to wiem że zobaczę go trzeźwego? Nie wiem.. Ostatnio na matematyce mieliśmy trudny temat. Tata jest wspaniały z matmy. Zawsze mi pomagał w niej. I siedząc tak na lekcji beztrosko pomyślałam sobie: "ee tam.. Dadi mi wszystko wyjaśni" i nagle jakby ktoś wbijał mi nóż w serce. Przecież jego nie ma.. Jest daleko od ciebie i musisz sobie sama dać radę. Łzy zaczęły mi cisnąć się do oczy jednak wiedziałam że na lekcji nie mogę pozwolić sobie na płacz. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że rodzina się ode mnie i mamy całkowicie odwróciła.. Przyjeżdżają tylko gdy czegoś potrzebują. I jak przyjadą to dobijają do końca mnie i mamę. Wcześniej płakałyśmy przez tatę teraz ryczymy przez rodzinę... Jest nam ciężko ale jakoś musimy dać sobie radę..
W tym roku poszłam do nowej szkoły. Na początku wydawało mi się wszystko proste. Myślałam że będzie fajnie itp. Ale spotkało mnie rozczarowanie.. W klasie potworzyły się już "przyjaźnie" a ja muszę bujać się z niezbyt lubianymi koleżankami.. Chciałabym to zmienić ale nie wiem jak. Jestem tak cholernie nieśmiała i sztywna że nawiązywanie jakichkolwiek kontaktów przychodzi mi trudem. Chociaż może to zależy od otoczenia. Przecież z niektórymi potrafię złapać kontakt od razu a z innymi nie. Może to wszystko jest spowodowane tym że moje "koleżanki" są ze mną w klasie i robią wszystko by być w centrum uwagi. Nie wiem.. Wiem że czuję się źle w tej klasie. Chciałabym coś zmienić i w ogóle ale nie wiem jak. Matko ilu ja rzeczy nie wiem..
Boję się że stracę Aniołka.. Ona ma teraz dużo problemów i chciała mi się ostatnio zwierzyć ale ja głupia nie dałam jej dojść do słowa.. Gadałam jak nakręcona o tym co mnie gryzie zapominając o jej problemach. Jaka tam ze mnie przyjaciółka.. Najgorsza jaka może być. Zapewne Aniołek ma teraz do mnie żal o to.. A ja nie wiem jak jej to wyjaśnić i przeprosić. Jestem beznadziejna. I moje życie też.

``Coś we mnie pęka. Coś się zmienia. Jedna chwila i mnie już nie ma..``


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]